Tęsknota bierze,
Zaraz wyszarpie mi serce.
Kołnierzu stres założyłam,
I dusi mnie wielce.
Tęsknota przebija me serce...
Płaszcz nienawiści na wieszaku wisi,
A w kieszeniach mieści wiele
Bolesnych już wici.
Tęsknota wyrywa i budzi mnie w nocy.
Płaszcz na wieszaku,kieszenie wypchane,
Kapelusz z radościa leży na stole zawiści.
Tęsknota obudzi mnie znowu tej nocy,
Tęsknoto obudź mnie potem...
Kapelusz dziurawy i radość wypada,
Wymaga naprawy by znów go zakładać.
Tęsknota nie słucha, jest głucha? Czy krucha?
A może przestaniesz mnie dręczyć?
Idę do sklepu kupuje znów nowy utkany chwilami.
Lecz znów jest za duży, lecz znów jest za ciasny,
A stary już przecież niedobry.
Tęsknota nie milczy, znów czyha za rogiem,
O rety juz dosyć mam chwili!
Ratunku,pomocy kto mi pomoże unieść ciężar tęsknoty?
Kto mi pomoże i da mi znów radość,
Kto mi pomoże w tej chwili???
Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...
Komentarze
Prześlij komentarz