Idzie czas, woła nas...
Idzie czas, woła nas,
Jest za drzwiami między dolinami,
pędzi, szuka serca- ducha?
Gdzie on jest?
Ależ pech!
Znowu uciekł mi w dolinę łez.
Idzie woła nas, ale rychło w czas,
Czas znów pędzi, leci, dymi,
buch i zwiał już tam w doliny.
Ratuj się!- woła Cię,
Ależ gdzie?
Tam na dnie.
Ratuj się- woła nas,
Jaki czas?
Żaden znak.
Jesteś tu?
Wcale nie.
Czemu, więc słychać Cię?
Bo ja żyję i uciekam,
do doliny łez nie zwlekam...
Czemuż tam, pędzisz dziś?
Bo tam złość woli iść.
Czemuż tam, idziesz dziś?
Bo me oczy płaczą w nocy.
Czemuż tam, płakać chcesz?
Aby świat nie widział łez.
Czemuż tam ukryć chcesz, co Twe serce skrywa w wstecz ?
Bo ja już, znieść nie mogę, mojej doli, mojej trwogi,
moich żalów i pożarów duszy ludzkiej...tych koszmarów!
A dlaczego płaczesz dziś?
Bo powiedział, że ja nikt!
Serce płacze, dusza czeka,
a czas leci -on nie zwleka.
Pędzi szybko niczym koń,
zaraz zwieje w wody toń.
No i cóż?
Koniec już-
Przybądź do mnie, przybądź już!
Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...
Komentarze
Prześlij komentarz