Przejdź do głównej zawartości

Kiedyś

Kiedyś... Czujesz to co ja ? Ten ból przeszywający ciało, rozprzestrzeniający się w organizmie człowieka, tą złość i niemoc tworzącą gorzką lepką magmę, ten czas przebiegający przez palce? Czujesz? Ten strach w oczach i stukot serca? Nie czujesz, prawda? Nie czujesz tego co ja. Nie czujesz mojego bólu i złości, a w tym wszystkim jeszcze miłości! Nie czujesz bicia mego serca do nieprzytomności. To może skoro nie czujesz, to słyszysz? Słyszysz wołanie... i płacz...? Nie słyszysz, ach ! To może chociaż zrozumiesz? Zrozumiesz ból serca dziewczyny przez Ciebie odrzuconej? Zrozumiesz ból odrzucenia i smutku ? Zrozumiesz nieszczęście kobiety kochającej? Zrozumiesz? Nie! Ty nie czujesz, nie słyszysz, nie rozumiesz... Jesteś jak ściana: zimny, bez czucia stojący; ciemny, bez koloru wyglądający. Jesteś jak skała: kruchy i delikatny; mocny i powalający; smutny i rozpadający. Jesteś po prostu okropny! Jak można swojej przyjaciółce, uczynić tak wielką krzywdę, mówiąc jej prosto w twarz, że jest głupia jak głupi jest ten świat. Jak można ją mamić do ... mówiąc o pięknie jej ciała, całując i dotykając, a od drewna ją przezywając. Jak można opowiadać przy znajomych i kumplach, że jest głupia, okropna i do agresji uzdolniona? Jak można uważać ją za osobę która wszystkim zagraża, kiedy ona z miłości się do Ciebie cicho skrada. Kiedy jej dusza nie wytrzymuje i marzy, żeby przytulić i dotknąć ciałka Twego po kawałku. Która patrząc w Twe niebieskie oczy zapomina jak jesteś srogi i ostry. Która traci kontrolę nad rozumem i duszą zerkając tylko na Twe małe ucho. Która wczoraj straciła nad sobą kontrolę, bo doprowadziłeś ją do furii okropnej! Zrozum, usłysz i zacznij wreszcie czuć ! O ile masz ludzkie serce i słuch.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Historia nieznana...

Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...

Spotkanie

Spotkanie to cudowna rzecz, Rozmowa je ozdabia. Cudowne jest, Bo ktoś tu jest, I słucha tak do rana. Rozmowa to cudowny czas, Odkrywam w nim na nowo, Że słowa dziś miewają blask, Że jest dziś kolorowo. Rozmowa to spotkanie dusz, Jest taka kryształowa. Rozmawiasz z kimś i nagle gdzieś, Odkrywasz świat na nowo. Rozmowa dusz to piękny czas, A uśmiech niczym niebo. Rozmowa tak potrafi w nas, Uleczyć czas i zło co w nas, Tak biło i krzywdziło... Spotkanie to jest Boski dar, Że mogę się w nim dzielić, Tym wszystkim co mi w sercu gra, A w tańcu jest jak złego czar. Dziękuję Ci,że spotkania czas Był dla mnie taki dobry, Dziękuję Ci za podarowany czas- Był on dla mnie błogi... Nikt nie wie jak rozmowa,czas Tak leczy moje rany, Bo świat już nie jest taki zły, Mieni się barwami...Spotka

Po prostu...

Leżysz w łóżku nieszczęśliwy, Głowa znów Cie boli. Gardło piecze, Nos zatkany, Uszy są czerwone. Leków tuzin stoi blisko, Chustki się znów kończą. Tak to wszystko się zaczyna, Przemęczenia -wina. Leżąc myślisz,co znów zrobić, By na chwilę mała, Głowa Cię przestała boleć, A gorączka spadła. Bierzesz znowu tuzin leków, Śpisz pod kołdrą ciepłą, Chcesz już koniec tej choroby, A ona nie bardzo. Idź już sobie precz chorobsko, Ja dziś nie mam czasu, Na to byś mnie rozkładało, Zabierało mnie do lasu. Ja chcę zdrowym być dziś wielce, Obowiązków multum. Ja chcę czuć się już dziś dobrze, By oglądać wiosnę!