Kiedyś...
Czujesz to co ja ?
Ten ból przeszywający ciało,
rozprzestrzeniający się w organizmie człowieka,
tą złość i niemoc tworzącą gorzką lepką magmę,
ten czas przebiegający przez palce?
Czujesz?
Ten strach w oczach i stukot serca?
Nie czujesz, prawda?
Nie czujesz tego co ja.
Nie czujesz mojego bólu i złości,
a w tym wszystkim jeszcze miłości!
Nie czujesz bicia mego serca do nieprzytomności.
To może skoro nie czujesz,
to słyszysz?
Słyszysz wołanie... i płacz...?
Nie słyszysz, ach !
To może chociaż zrozumiesz?
Zrozumiesz ból serca dziewczyny przez Ciebie odrzuconej?
Zrozumiesz ból odrzucenia i smutku ?
Zrozumiesz nieszczęście kobiety kochającej?
Zrozumiesz?
Nie!
Ty nie czujesz,
nie słyszysz, nie rozumiesz...
Jesteś jak ściana: zimny,
bez czucia stojący;
ciemny, bez koloru wyglądający.
Jesteś jak skała: kruchy i delikatny;
mocny i powalający;
smutny i rozpadający.
Jesteś po prostu okropny!
Jak można swojej przyjaciółce,
uczynić tak wielką krzywdę, mówiąc jej prosto w twarz,
że jest głupia jak głupi jest ten świat.
Jak można ją mamić do ... mówiąc o pięknie jej ciała,
całując i dotykając, a od drewna ją przezywając.
Jak można opowiadać przy znajomych i kumplach,
że jest głupia, okropna i do agresji uzdolniona?
Jak można uważać ją za osobę która wszystkim zagraża,
kiedy ona z miłości się do Ciebie cicho skrada.
Kiedy jej dusza nie wytrzymuje i marzy,
żeby przytulić i dotknąć ciałka Twego po kawałku.
Która patrząc w Twe niebieskie oczy zapomina jak jesteś srogi i ostry.
Która traci kontrolę nad rozumem i duszą zerkając tylko na Twe małe ucho.
Która wczoraj straciła nad sobą kontrolę, bo doprowadziłeś ją do furii okropnej!
Zrozum, usłysz i zacznij wreszcie czuć !
O ile masz ludzkie serce i słuch.
Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...
Komentarze
Prześlij komentarz