Przejdź do głównej zawartości

Pejzaż

Przechodzę po ulicy, wsłuchując się w stąpanie moich butów. Idę i patrzę. Widzę piękne kolorowe jesienne drzewa, które odbijają się w świetle mgły jesiennej. Idę i obserwuję. Obserwuję ludzi, którzy śpieszą się - czy to na autobus, czy to do pracy mając w ręku kubek ciepłej kawy. Ludzie ciepło otuleni szalami idą bardzo szybko, jakby się śpiesząc... tylko za czym oni tak gonią ? A ja idę wolno. Krocząc wsłuchując się w stąpanie moich butów i trzymając w obu rękach smycze moich ukochanych skarbów jakimi są moje psiaki. Oba są całe czarne jak węgiel, a takie kochane, szczekają na przechodniów i merdają wesoło ogonami. Razem ze mną maszerują obserwując poranny świat. Świat, który dopiero się budzi do życia. Jest pięknie. Mglisto, robi się coraz jaśniej, a kiedy wychodziłam z domu było tak ciemno. To niesamowite jak świat przechodzi z ciemności w jaśniejsze tony. Ludzie dalej pędzą. Widząc mnie uśmiechają się do moich psów. Psy dają im radość na tej ciemnej, zimnej ulicy. Przechodnie zatrzymują się na chwilę, jakby zapominając o tym, że czas goni. Zatrzymują się tylko po to, żeby popatrzeć na radość, która odbija się w oczach moich podopiecznych. Idę dalej. Idąc nucę sobie w głowie różne melodie, które ostatnio przewijają mi się przez głowę. Idąc zastanawiam się: gdzie my tak wszyscy pędzimy ? Dlaczego nie dostrzegamy piękna jesiennego poranku... Myślę sobie: zwolnij i uchwyć tą chwilę, która przeminie za małą chwilę...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Historia nieznana...

Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...

Spotkanie

Spotkanie to cudowna rzecz, Rozmowa je ozdabia. Cudowne jest, Bo ktoś tu jest, I słucha tak do rana. Rozmowa to cudowny czas, Odkrywam w nim na nowo, Że słowa dziś miewają blask, Że jest dziś kolorowo. Rozmowa to spotkanie dusz, Jest taka kryształowa. Rozmawiasz z kimś i nagle gdzieś, Odkrywasz świat na nowo. Rozmowa dusz to piękny czas, A uśmiech niczym niebo. Rozmowa tak potrafi w nas, Uleczyć czas i zło co w nas, Tak biło i krzywdziło... Spotkanie to jest Boski dar, Że mogę się w nim dzielić, Tym wszystkim co mi w sercu gra, A w tańcu jest jak złego czar. Dziękuję Ci,że spotkania czas Był dla mnie taki dobry, Dziękuję Ci za podarowany czas- Był on dla mnie błogi... Nikt nie wie jak rozmowa,czas Tak leczy moje rany, Bo świat już nie jest taki zły, Mieni się barwami...Spotka

Po prostu...

Leżysz w łóżku nieszczęśliwy, Głowa znów Cie boli. Gardło piecze, Nos zatkany, Uszy są czerwone. Leków tuzin stoi blisko, Chustki się znów kończą. Tak to wszystko się zaczyna, Przemęczenia -wina. Leżąc myślisz,co znów zrobić, By na chwilę mała, Głowa Cię przestała boleć, A gorączka spadła. Bierzesz znowu tuzin leków, Śpisz pod kołdrą ciepłą, Chcesz już koniec tej choroby, A ona nie bardzo. Idź już sobie precz chorobsko, Ja dziś nie mam czasu, Na to byś mnie rozkładało, Zabierało mnie do lasu. Ja chcę zdrowym być dziś wielce, Obowiązków multum. Ja chcę czuć się już dziś dobrze, By oglądać wiosnę!