Przechodzę po ulicy, wsłuchując się w stąpanie moich butów.
Idę i patrzę.
Widzę piękne kolorowe jesienne drzewa, które odbijają się w świetle
mgły jesiennej.
Idę i obserwuję.
Obserwuję ludzi, którzy śpieszą się - czy to na autobus,
czy to do pracy mając w ręku kubek ciepłej kawy.
Ludzie ciepło otuleni szalami idą bardzo szybko, jakby się śpiesząc... tylko za czym oni tak gonią ?
A ja idę wolno.
Krocząc wsłuchując się w stąpanie moich butów i trzymając w obu rękach smycze moich ukochanych skarbów jakimi są moje psiaki.
Oba są całe czarne jak węgiel, a takie kochane,
szczekają na przechodniów i merdają wesoło ogonami.
Razem ze mną maszerują obserwując poranny świat.
Świat, który dopiero się budzi do życia.
Jest pięknie.
Mglisto, robi się coraz jaśniej,
a kiedy wychodziłam z domu było tak ciemno.
To niesamowite jak świat przechodzi z ciemności w jaśniejsze tony.
Ludzie dalej pędzą.
Widząc mnie uśmiechają się do moich psów.
Psy dają im radość na tej ciemnej, zimnej ulicy.
Przechodnie zatrzymują się na chwilę, jakby zapominając o tym, że czas goni.
Zatrzymują się tylko po to, żeby popatrzeć na radość, która odbija się w oczach moich podopiecznych.
Idę dalej.
Idąc nucę sobie w głowie różne melodie,
które ostatnio przewijają mi się przez głowę.
Idąc zastanawiam się: gdzie my tak wszyscy pędzimy ?
Dlaczego nie dostrzegamy piękna jesiennego poranku...
Myślę sobie: zwolnij i uchwyć tą chwilę, która przeminie za małą chwilę...
Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...
Komentarze
Prześlij komentarz