Śpiew
Jeden niski, drugi wyższy,
jednak oba posiadają magiczną,
jakby boską moc.
Kto go słucha ten usłyszy-
coś takiego czego nikt już dziś nie słyszy...
A nie słyszy, bo nie usłyszeć powinien,
lecz odczuwać czy też czuć.
Czuć prawdziwą w śpiewie tę magiczną moc.
Ta moc sprawia, że porusza,
ciężkie i złamane serca
lub całe twarde i nieczułe...
Śpiew porusza,
wzrusza choć na małą chwilę,
po to by nasze myśli pobłądziły tam daleko...
Za płot wrażliwości,
zwany potocznie niebem,
a dziś katharsis on się zwie.
Siedzę...słucham jak cisza nadchodzi, Czekam...myślę...I nikt nie przychodzi. W oknie ciemno...noc już nadchodzi, Niebo świeci gwiazdami przez oczy. Północ wybiła...zegar tam stoi, Nie śpię i czekam i nikt nie nadchodzi. Nie śpię...rozmyślam patrząc na gwiazdy... Zmęczona...idę do łóżka sama, Zakrywam kołdrą moje kolana. Tulę swą głowę do mojej poduszki, Oczy zmęczone,a sen nie przychodzi. Myśli i słowa krążą mi w głowie, Powiedzieć wypada..Może nie powiem? Serce kołacze cicho w mej piersi, Księżyc uśmiecha się do mnie jest wielki. Nastał poranek, ja nadal nie śpię, Zmęczona jestem myślami...wszędzie. Ileż rozmyślam...Tak dużo myślę, Kłamię czy ufa? A może jeszcze... Nagle zegar wybija już szóstą nad ranem, Zmęczona ciągłych rozmyślań rozkazem, Zasypiam błogo, zamknięte oczy, Serce spokojne, dusza nie myśli. Wstaję o trzeciej...Tyle,aż spałam? I wiem już wreszcie, cała zadrżałam... Powiem mu prawdę..Tak bardzo jest bliski, Rysuje w głowie schemat...znów myśli. Jesteś mi blisk...
Komentarze
Prześlij komentarz